Dobre poznanie potrzeb i oczekiwań użytkowników to jeden z aspektów pracy projektowej, niestety niedoceniany, wręcz pomijany. Jak zrealizować cel projektu, jeśli nie wiemy czy odbiorcy czekają na nasze nowe rozwiązanie? Czy w ogóle ktoś tego potrzebuje? Jak określić cel projektu bez tej wiedzy? Trzeba rozmawiać, obserwować, konsultować, pytać. Przykład z życia wzięty: projekt – pomysł na zmianę nazwy ulicy i konsultacje z mieszkańcami. Ciekawy argument na końcu… (Fragmenty artykułu GW, 14.03.2018)

Ksiądz chce prześwięcić 1 maja. Nowa nazwa ulicy w Prostkach: Chrystusa Króla Królów

Proboszcz niewielkich Prostek na Mazurach chce zdekomunizować ulicę 1 Maja. Nowym patronem ma zostać Chrystus. Prostki, niedaleko Ełku. W kolebce muzyki chodnikowej mieszka 2,7 tys. osób, z czego ok. 1,1 tys. zameldowanych jest na ulicy 1 Maja. Na początku 2018 roku ks. Śmiarkowski złożył u wójta formalny wniosek o zmianę nazwy. Wójt Mirosław Orłowski zadecydował, że na temat ulicy powinni się wypowiedzieć mieszkańcy. Rada gminy miała podjąć ostateczną decyzję po konsultacjach społecznych. Na pierwsze z trzech spotkań konsultacyjnych przyszło prawie sto osób, był też wójt i przewodniczący rady, zabrakło proboszcza. Spotkanie było spokojne i konstruktywne. Wszyscy mieszkańcy opowiedzieli się za utrzymaniem dotychczasowej nazwy ulicy. Gmina przygotowała także kwestionariusze, w których osoby zameldowane przy ul. 1 Maja mogły się wypowiedzieć „za” lub „przeciw”. Jak na razie każdy z tych kwestionariuszy to głos sprzeciwu wobec nowo proponowanej nazwy. Kolejne spotkanie także cieszyło się dużym zainteresowaniem mieszkańców, a proboszcz znów nie dotarł. Być może uznał, że nie musi się tłumaczyć ze swojego pomysłu, bo dzielił się nim wielokrotnie podczas odprawiania mszy i w trakcie gminnych uroczystości. Trzecie spotkanie odbyło się na początku marca. Proboszcz ponownie nie przyszedł, choć był zaproszony. Mieszkańcy – jak wcześniej – wyrazili weto wobec zmiany…

…To najlepszy adres w miasteczku, dlatego tak dużo przy niej sklepów, firm i firemek. Gdyby trzeba było zmieniać nazwę, przedsiębiorcy najbardziej dostaliby po kieszeni. – Chyba tylko z karabinem przy głowie byśmy się na tę zmianę zgodzili – słyszę w jednej z rodzinnych firm, branża spożywcza.Koszty zmiany dokumentów, pieczątek i całej reszty wyniosłyby dla nas 2,5 tys. zł. Ale to i tak mało, bo są tutaj tacy, którzy pod jednym adresem prowadzą kilka działalności. Oni musieliby wyłożyć nawet ponad 10 tys.– Co do nazwy proponowanej przez proboszcza – moim zdaniem jest ona na wyrost – słyszę.Na tej ulicy się toczy całe życie miasteczka, rozumie pan, także to nocne. Tu są dwa sklepy z alkoholem otwarte do późna i latem zdarza się, że jeden z drugim się napiją i leżą na ulicy. To chyba lepiej, żeby na 1 Maja leżeli, a nie na Chrystusa Króla Królów.

Autor artykułu: Robert Robaszewski, Gazeta Wyborcza, 14 marca 2018

Badaniu potrzeb użytkowników projektu poświęcam wiele czasu na szkoleniach:” Zarządzanie projektami” i „Zarządzanie zmianą”.

Ewa Gugała